Vinaora Nivo Slider

Rejestracja

NZOZ Pieczewo Med

ul. Gębika 10B

10-691 Olsztyn

tel. 89-527-57-10

Historia Ewy

Historia która nie musi się zdarzyć...

Żółtaczka typu A i typu B grozi każdemu, kto nie jest zaszczepiony, czyli około 85% Polaków. Szczególnie narażone są na nią kobiety, które z racji swojej fizjologii częściej niż mężczyźni mają kontakt ze służbą zdrowia. Pobyt w szpitalu jest przyczyną 60% zachorowań na WZW typu B. Już 18 kwietnia rozpoczyna się „Żółty Tydzień”. Jest to doskonała okazja, by się zaszczepić. Rocznie życie pisze około 2000 historii takich jak ta. Szczepienie chroni przed smutnym scenariuszem. Mam na imię Ewa. Mam 32 lata, dwójkę wspaniałych dzieci, ale towarzyszy mi nieustanna obawa o ich zdrowie. Kilka lat temu podczas ciąży z moim drugim dzieckiem dowiedziałam się, że jestem zakażona wirusem zapalenia wątroby typu B. Nie wiadomo, kiedy i w jaki sposób mogłam ulec zakażeniu. Może w szpitalu przy pierwszym porodzie? Byłam zrozpaczona, że dziecko też będzie chore. Nigdy nie sądziłam, że mogę się zarazić, zachorować i będzie to niebezpieczne dla mnie i mojej rodziny. Tak naprawdę niewiele wiedziałam o żółtaczce, nie czytałam artykułów na ten temat, bo uważałam, że mnie to nie dotyczy. A jednak… 


Nie przypuszczałam, że choroba może mieć tak negatywne skutki dla mojego zdrowia i życia osobistego. Codziennie towarzyszyły mi negatywne myśli, strach, obawa, że mogę zarazić moje dzieci, które tak bardzo kocham. Bałam się, panicznie się bałam o swoje życie…, o to, co będzie dalej… Dotkliwą konsekwencją zakażenia był zakaz karmienia syna piersią. Dopiero po zaszczepieniu dziecka mogłam karmić naturalnie. Natychmiast poddałam szczepieniu też moją rodzinę – męża i córkę. Na szczęście oni są zdrowi. Choroba zmieniła całkowicie moje życie prywatne. Mąż, mimo zaszczepienia rozstał się ze mną, obawiając się zakażenia podczas kontaktów seksualnych. Zostałam sama z dziećmi, strachem, problemami i z chorobą na wiele lat. Jestem pod stałą kontrolą lekarza. Często jestem osłabiona, odczuwam bóle stawów, nie mam apetytu. Moja wątroba nie pracuje prawidłowo. Boję się, że mój stan może ulec pogorszeniu. Co wtedy stanie się z dziećmi? Niestety nie mogę cofnąć czasu, muszę żyć z chorobą, bólem i wewnętrzną pustką. Moją nadzieją są dzieci, które dostarczają mi wiele radości i miłości – mam dla kogo żyć. Żałuję, że nie zaszczepiłam się wcześniej. Dzisiaj wiem, że na własne życzenie ryzykuje każdy, kto nie jest zaszczepiony. Z perspektywy własnych doświadczeń wiem, że nie skorzystanie z dobrodziejstw medycyny, takich jak szczepienia, to grzech zaniedbania. Nie pozwólmy żeby choroba pisała scenariusz naszego życia. Nie odkładajmy decyzji o szczepieniu, bo może być za późno.

Ewa